Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Aktualne wydanie

Pokemonowe szaleństwo

26-09-2016 Autor: Lechosław Hojnacki


 

– Tłumy młodych ludzi spontanicznie gromadzące się na długie godziny wakacyjnych dni i wieczorów wokół muzeów, pomników, uniwersytetów i bibliotek… Piękny sen nauczyciela spełnił się właśnie podczas tych wakacji, jednak – jak to ze snami bywa – w bardzo nierzeczywisty sposób. Znakiem szczególnym tegorocznych wakacji były małe grupki i spore gromady ludzi przemieszczających się (zwykle pieszo) często w tajemniczo uporządkowany sposób, jakby zdalnie sterowani za pośrednictwem uniesionych smartfonów, na ekranach których pojawia się coś fascynującego, czego oko postronnego obserwatora dostrzec nie potrafi. Obrazy te czasem żywo przypominały próby przed kręceniem scen jakiejś niskobudżetowej ekranizacji horroru „Komórka” Stephena Kinga.

 

Co sprawiło, że od wielu tygodni miliony (tak!) ludzi w różnym wieku na całym świecie, dotychczas wstających z fotela tylko po to, żeby się przesiąść na kanapę, zaczęły nagle odbywać stałe, wielokilometrowe wędrówki piesze lub wycieczki rowerowe? Co takiego zdołało nakłonić całe rzesze ludzi często wątłych i bladych od nieustannego wysiadywania przed ekranem, że nagle zaczęli gorączkowo zwiedzać pobliskie i dalekie zabytki, uganiać się między pomnikami i fontannami w miejskich parkach, przysiadając najwyżej na chwilę na schodach zamkniętej nocą biblioteki lub pod zabytkową katedrą? Cóż, sprawcą owego trwającego (i przybierającego na sile) masowego zjawiska jest… gromadka sympatycznych potworów, które nie istnieją. Żadna to tajemnica, bo któż z Czytelników nie słyszał jeszcze o opartej na tzw. rozszerzonej rzeczywistości grze Pokémon Go, która na urządzeniach mobilnych bije wszelkie historyczne rekordy popularności. Ci, którzy nie grają sami, nie obserwują własnych dzieci w tej roli ani nie trafili podczas wakacyjnych wojaży na większe grupy tzw. trenerów pokemonów skupionych wokół jakiegoś wirtualnego PokeStopu lub Gymu, z pewnością trafili przynajmniej na materiały dziennikarskie na temat tego fenomenu. Najczęściej zresztą prezentujące – taka już uroda nowoczesnych mediów – drastyczne opowieści o zapatrzonych w ekranik przechodniach rozjechanych przez zapatrzonych w ekranik kierowców.

Refleksyjny nauczyciel powinien znać i starać się zrozumieć zjawiska, które powszechnie wpływają na zachowania młodych ludzi. Może to dostarczyć cennych wniosków dla edukacji.

Twórcy gry Pokémon Go wykorzystali i połączyli walory najnowszych technologii dostępnych w mobilnych urządzeniach (mobilny internet, GPS, czujniki położenia i ruchu, kamera, rozszerzona rzeczywistość) oraz walory kilku kategorii gier (gier komputerowych, zespołowych gier strategicznych, gier miejskich, podchodów etc.). Niezbędnym zaczynem masowego sukcesu była także użyta w nich, rozpoznawalna i pozytywnie kojarzona przez ludzi w różnym wieku symbolika (pokemony to szeroko znane sympatyczne potworki, bohaterowie kilku generacji gier, których cyfrowa kariera zaczęła się aż 20 lat temu).

 

Refleksyjny nauczyciel powinien znać i starać się zrozumieć zjawiska, które powszechnie wpływają na zachowania młodych ludzi.

Jednym z najbardziej dostrzegalnych objawów pokemonowej mody są miliony nasto-, dwudziesto- i trzydziestolatków z różnych kontynentów, którzy nagle zdradzają wygodne kanapy przed telewizorem lub krzesła przed komputerem na rzecz dziesiątków kilometrów marszu lub pedałowania (a to dla „siedzącego pokolenia” bezcenne) po to, aby z wirtualnego jajka wyhodować wirtualnego potworka lub kilka wirtualnych cukierków, których jedynym zastosowaniem jest dokarmianie innych wirtualnych potworków (zgodnie z regułami gry z jednego dobrego jaja po 10 kilometrach marszu wykluwa się niespodzianka). Wielu graczy po raz pierwszy w życiu odwiedziło lokalne muzea, pomniki, prześledziło dorobek kultury materialnej swojej miejscowości (prawda, że tylko w poszukiwaniu wspomnianych Gymów i PokeStopów, ale jednak!). Można na to patrzeć z głębokim niezrozumieniem dla „świata, który zwariował”, można skwitować machnięciem ręki na „kolejną modę”. Warto jednak zauważyć, że pokemonowe zjawisko dowodzi istnienia potężnego potencjału motywacyjnego o niewielkich wymaganiach materialnych (cały system gry Pokémon Go wykorzystuje bezpłatną aplikację, ogólnodostępne urządzenia i zupełnie niematerialne nagrody).

Ten potencjał jest i czeka. Tylko od naszej pomysłowości i kreatywności zależy, w jakim stopniu, w jakim celu i z jakim skutkiem zdołamy go wykorzystać. Niektórzy nauczyciele czynią to zresztą z dużym powodzeniem dla rozwijania tężyzny, hartu ducha i ciała swoich uczniów i wychowanków, bez rezygnowania z radości towarzyszącej tym trudom i wysiłkom. Technologie nie są absolutnie konieczne, nie są wystarczające, jednak mogą bardzo pomóc. Dlatego życzę w nowym roku szkolnym samych genialnych pomysłów i udanych realizacji.

 

Lechosław Hojnacki – nauczyciel-konsultant, wykładowca i trener. Zajmuje się m.in. edukacyjnymi zastosowaniami mobilnych technologii cyfrowych i nowoczesnymi metodami edukacyjnymi. Autor szkoleń, programów oraz licznych publikacji naukowych i popularyzatorskich o tej tematyce. Prowadzi autorski, niekomercyjny serwis edukacyjny Enauczanie.com.

______________________________________________________________________________________________________________________________________

Informacje o cookies © 2019 PRESSCOM Sp. z o.o.