Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Aktualne wydanie

Inspiracja na całe życie

10-03-2015

 

 

„W szarzyźnie lat minionych to szkoła była tyglem, miejscem inspiracji, gdzie działy się superciekawe rzeczy. Dziś jest odwrotnie – to poza szkołą jest ciekawiej i bardziej kolorowo, pulsuje życie. To poza szkołą galopuje świat”. Rozmowa z Lechem Mankiewiczem, fizykiem i astronomem, dyrektorem Centrum Fizyki Teoretycznej PAN.

 

Dlaczego fizyka w szkole jest tak nudna, nielubiana i zepchnięta wraz z chemią na edukacyjny drugi plan?

Kiedyś to, czego się uczyliśmy w bezpośredni sposób, przekładało się na doświadczenie życiowe. Silnik w samochodzie był dokładnie taki, jak omawiany na lekcji – po podniesieniu maski widać było cewkę zapłonową, świece, przewody, no i sam silnik. Dziś widać monoblok i jakieś elektroniczne moduły z niczym się niekojarzące. Dotyczy to również innych dziedzin życia. Kiedyś praktyka fizyczna była widoczna dookoła. Dzisiaj tej praktyki w zasadzie nie widać – trudno dostrzec przełożenie fizyki szkolnej na świat rzeczy wokół nas. Szkoła stała się odizolowaną od życia bańką.

 

Czemu nikt nie uczy fizyki za pomocą prostych eksperymentów, jak np. Arvind Gupta?

Doświadczenie i eksperyment są zawsze trudne. W Instytucie PAN zajmujemy się doświadczeniami Arvinda Gupty i nie każde doświadczenie nam wychodzi. Gupta pracuje na uniwersytecie, gdzie przygotowuje doświadczenia z zespołem współpracowników. W szkole nauczyciel jest sam, ma mało czasu i wszystko musi wychodzić. A najlepiej wychodzą opisy słowne. Więc mamy fizykę opisującą i pokazującą doświadczenia, a nie przeprowadzającą doświadczenia. Dziś można inspirować dzieciaki, żeby eksperymentowały same. Znam takie przykłady nawet ze szkoły podstawowej, realizowane cały rok, za niewielkie pieniądze. Trzeba zrozumieć, że doświadczenia pełnią też rolę formacyjną, bo dzieci uczą się zmagać m.in. z porażkami. Musimy się zastanowić, jak uczyć fizyki poprzez wykonywanie doświadczeń. Jest to mocno akcentowane w edukacji zagranicznej. My nie mamy do niej dostępu, bo język angielski nie jest u nas językiem powszechnym.

 

Czy edukacyjna polska rzeczywistość boryka się z globalnymi czy raczej lokalnymi problemami?

Jestem zwolennikiem patrzenia na to z pozycji Kena Robinsona: na ten globalny kryzys nauczania nie ma jednej, prostej recepty. Trzeba starać się zmieniać powoli, ale skutecznie cały sposób myślenia o edukacji. Wszyscy wiemy, że poza szkolnymi murami wiedza szkolna rozmija się z rzeczywistością. Robinson twierdzi, że dzieci to doskonale rozumieją i nie chcą tracić czasu na uczenie się niepotrzebnych rzeczy. To są jednak olbrzymie systemy, bardzo drogie, precyzyjnie umocowane w tysiącach aktów prawnych, zatrudniające olbrzymią liczbę osób niezainteresowanych fundamentalną zmianą. Próby zmian są wszędzie, np. w USA za nauczanie odpowiedzialny jest również sektor prywatny. Dzieci chodzą do szkoły, a po szkole mają mnóstwo zajęć częściowo finansowanych z podatków, a częściowo przez firmy prywatne, na których dzieje się to, co powinno się dziać w szkole, tzn.: eksperymentują, bawią się, rozwijają swoje talenty. Niestety, w szkole nie ma na to miejsca. W szarzyźnie lat minionych to szkoła była tyglem, miejscem inspiracji, gdzie działy się superciekawe, inspirujące rzeczy. Dziś jest odwrotnie – to poza szkołą jest ciekawiej i bardziej kolorowo, pulsuje życie. To poza szkołą galopuje świat. Przyspieszenie edukacyjne dotyczy wszystkich: uczniów podstawówki, profesorów uniwersytetu czy osób pracujących nad tworzeniem systemów oceniania. Rozwiązania opracowane 10 lat temu nie są wieczne – muszą podlegać zmianom, czasem fundamentalnym lub zostać zastąpione. Jeżeli pojawiają się nowe potrzeby, trzeba zmienić podejście. Amerykańscy koledzy zapytani, o czym będą mówić na konferencji za rok, z reguły nie mają o tym pojęcia. Mówią mi: „Będziemy się zajmować tym, co będzie stanowiło aktualną wiedzę”. W nowoczesnej szkole dyrektor czy organ prowadzący nie wiedzą, jak szkoła będzie wyglądać za dwa lata. Do tego przyznają się wyłącznie najlepsze szkoły.

 

[...]

 

Lech Mankiewicz – astrofizyk, dyrektor Centrum Fizyki Teoretycznej PAN i prezes fundacji Edukacja dla Przyszłości. Adwokat języka polskiego w KhanAcademy. Superbelfer i Przyjaciel Szkoły. W roku 2011 został wyróżniony przez Polskie Towarzystwo Astronomiczne medalem im. Włodzimierza Zonna za wyjątkowy wkład w upowszechnianie wiedzy astronomicznej. Nie wie, że zmiany w publicznej edukacji są niemożliwe, i dlatego całym sercem marzy o mądrej szkole.

 

Rozmawiał Jacek Ścibor

 

 


Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.
Zapraszamy do składania zamówień na prenumeratę.


______________________________________________________________________________________________________________________________________

Informacje o cookies © 2019 PRESSCOM Sp. z o.o.