Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Aktualne wydanie

Hybrydowy zawrót głowy

03-11-2021 Autor: Joanna Krzemińska

Mogłoby się wydawać, że po trzech semestrach nauczania na odległość już wiemy, jak pracować. Wypróbowanych i zweryfikowanych zostało nieskończenie wiele programów i platform. Wciąż można jednak odnieść wrażenie, że nieco błądzimy po omacku.

Ostatnie półtora roku przyniosło polskiej szkole nie tyle morze możliwości, co niemal tsunami zmian. Właściwie z dnia na dzień zmuszeni zostaliśmy do całkowitego przebudowania własnego warsztatu pracy. Zamiast spotykać młodych ludzi w sali lekcyjnej, przyszło nam wymyślać sposoby, by zachęcić uczniów do zdalnego uczestnictwa w zajęciach. Wymagało to nie tylko żonglowania formami i metodami pracy, ale też elastyczności w myśleniu o uczeniu się. A tej brakowało czasami i po jednej, i po drugiej stronie ekranu.

Mniej znaczy więcej

Jednym z najważniejszych spostrzeżeń poczynionych już po pierwszych miesiącach zdalnego nauczania było: mniej znaczy więcej. Mnogość rozmaitych rozwiązań, konieczność logowania się w wielu miejscach, by móc wykonać zadania, różnorodność kanałów komunikacyjnych – z tym zetknął się chyba każdy nauczyciel. Wszystko to oczywiście wdrażane było w dobrej wierze, aby uczniom pomóc, zaangażować ich, zainteresować, dać możliwość wyboru.

Bardzo szybko okazało się, że tak naprawdę nikt nie był gotowy na zderzenie z wirtualnym światem w takiej intensywności, jaką przyniosła nam pandemia. Początkowy entuzjazm, wywołany ogromem narzędzi TIK, szybko ustąpił miejsca zniechęceniu i dezorientacji. Dzieci gubiły się w tym, komu i gdzie wysyłać rozwiązane zadania i z jakich programów korzystać.

Dobrym pomysłem okazało się wybranie najwyżej dwóch, trzech aplikacji i korzystanie z nich podczas lekcji. Sprawdziło się również ujednolicenie kanałów komunikacyjnych (w praktyce często najlepsze było pozostanie przy korespondencji prowadzonej za pomocą dziennika elektronicznego). Zawężając obszary działania, paradoksalnie zyskiwaliśmy poczucie bezpieczeństwa i spokoju, które sprzyjają uczeniu się.

Zaprojektujmy edukację

Podczas prowadzenia zdalnych zajęć pojawiała się możliwość obserwowania, jak radzą sobie różne zespoły klasowe. Okazało się, że lepiej w warunkach zdalnych radzą sobie te klasy, które na co dzień korzystają z metody projektu. Młodzi ludzie, którzy mieli możliwość planowania kolejnych kroków oraz brania odpowiedzialności za efekty swojego działania, sprawniej odnajdywali się w nowej rzeczywistości.

Może warto zatem więcej energii poświęcić na usamodzielnienie uczniów. Szkoła powinna być bezpieczną przestrzenią, w której oprócz wiedzy zdobywa się umiejętności życiowe. Współpraca, współodpowiedzialność, elastyczność, kreatywność. Nadal są to tylko hasła, które wciąż czekają na to, by je wdrożyć. A przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by pokazywać młodym ludziom, że nie należy bać się pracy projektowej. Choć początkowo przerażać może ich to, że sami mają decydować o sposobie osiągania zamierzonych efektów, i boją się tego, czy wystarczy motywacji do działania. Po odpowiednim treningu dojdą jednak do wniosku, że taka praca ma sens.

Gdy pozwolimy młodzieży na swobodę i realizację projektu, okazuje się, że omówione zostały większe partie materiału, niż początkowo założyliśmy. Dzięki elastyczności i podążaniu za zainteresowaniami uczniów nie tylko dowiadują się one więcej, ale też chętniej stawiają czoła wyzwaniom. Przede wszystkim jednak nauka odbywa się w sprzyjającej atmosferze, co nie pozostaje bez znaczenia dla samego procesu przyswajania wiedzy.

Informacja zwrotna

Bez względu na to, czy pracujemy w trybie stacjonarnym, czy zdalnym, nieocenioną rolę w procesie edukacji odgrywa informacja zwrotna. Jasno określone wymagania pomagają uczniom zorientować się, na co szczególnie zwrócić uwagę. I jest to ważne nie tylko w przypadku prac klasowych, ale w całym procesie nauczania. Warto zaznaczać istotne dla nauczyciela elementy przy każdej formie pracy. Mogłoby się wydawać, że jest to trudne i pracochłonne. Natomiast dzięki tak jasno postawionym wymaganiom znacznie łatwiej jest w konsekwencji wystawić oceny na półrocze czy koniec roku.

Przy okazji warto uświadomić sobie, że zgodnie z zapisami prawa oświatowego, jeżeli uczeń nie oddał pracy, nie mamy możliwości ocenienia jego wiedzy. Był to jeden z najważniejszych problemów edukacji zdalnej. Gdy młody człowiek nie pojawiał się na zajęciach online i nie odsyłał żadnych materiałów, często postawieni byliśmy w trudnej sytuacji. Rozwiązaniem może okazać się sygnalizowanie braków. Wystarczy po prostu napisać: „czekam” lub „brak”. Jasno wskazujemy, że pewne działania nie zostały podjęte, ale unikamy przy tym oceniania. I dziecko, i rodzic otrzymują wiadomość, co należy uzupełnić. I tylko od nich zależy, czy zaległości zostaną zniwelowane, czy też nie.

[...]

Joanna Krzemińska – nauczycielka języka polskiego i terapeutka z zakresu terapii pedagogicznej. Od dziesięciu lat związana ze szkołami MIKRON w Łodzi. Autorka bloga zakreconybelfer.pl.

______________________________________________________________________________________________________________________________________

Informacje o cookies © 2019 PRESSCOM Sp. z o.o.