Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Aktualne wydanie

Szkoła już nigdy nie będzie taka sama

03-11-2021 Autor: Eryk Chilmon
Marlena Plebańska

Pandemia pokazała jeden z ewentualnych wariantów przyszłości. Niewykluczone, że to właśnie edukacja online będzie wkrótce wiodącym sposobem nauczania. Chociażby ze względu na czynniki ekonomiczne, postępującą degradację planety czy postęp robotyzacji w każdej sferze życia.

 

Co nam dały lekcje online?

Nauczania w trybie online doświadczyła cała społeczność szkolna: uczniowie, nauczyciele, rodzice. Szkoły błyskawicznie musiały przenieść swoje działania dydaktyczne do Sieci. To doświadczenie spowodowało, że wszyscy uczyniliśmy bardzo duży „cyfrowy krok”, który zdecydowanie rozwinął edukację cyfrową nie tylko w Polsce, ale też na całym świecie. Tego kroku prawdopodobnie nie wykonalibyśmy, gdyby nie pandemia. W związku z pracą w wirtualnym środowisku poprawiły się kompetencje cyfrowe nauczycieli oraz uczniów. Ta nieoczekiwana próba spowodowała, że poznaliśmy swoje mocne strony oraz ograniczenia w bardzo wielu kontekstach: technologicznym, metodycznym, merytorycznym, społecznym i psychologicznym. Do tej pory wiele osób nie zdawało sobie sprawy, jak bardzo złożone i wielowarstwowe jest środowisko edukacji online. W okresie lockdownu nie zdążyliśmy go jeszcze poznać dogłębnie, jednak zebraliśmy wiele indywidualnych oraz instytucjonalnych doświadczeń, które z całą pewnością powinniśmy wykorzystać po pandemii.

Zapewne to będzie kluczowe wyzwanie: nie zmarnować doświadczeń, jakie przyniosła polskiej szkole edukacja zdalna. Jak to zrobić? Co Pani zdaniem szczególnie warto zachować i rozwijać?

Przede wszystkim każda placówka oraz każdy nauczyciel i uczeń w wymiarze indywidualnym muszą rzetelnie podsumować okres pandemii. Zdobyte doświadczenia powinny posłużyć jako wskazówka dla działań rozwojowych szkół oraz uczniów i nauczycieli w zakresie wyważonych planów rozwoju kompetencji cyfrowych i społecznych. Brak tych kompetencji okazał się jedną z głównych przyczyn kryzysu edukacyjnego podczas pandemii. Szkoły powinny przemyśleć, jak wzmocnić swoją infrastrukturę technologiczną, w jaki sposób wzmocnić kompetencje aktywnej, skutecznej i bezpiecznej edukacji w Sieci. Pandemia pokazała jeden z ewentualnych wariantów przyszłości. Niewykluczone, że to właśnie edukacja online będzie wkrótce wiodącym sposobem nauczania. Chociażby ze względu na czynniki ekonomiczne, postępującą degradację planety czy postęp robotyzacji w każdej sferze życia. Dlatego właśnie otrzymaną lekcję musimy przekuć w korzyści, przestać bać się cyfryzacji i jej nie demonizować. Należy budować rozwiązania edukacyjne wykorzystujące wszechobecną cyfrowość, które będą wspierały i rozwijały uczniów.

W ubiegłym roku w ramach prac Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadziła Pani wśród nauczycieli badanie, którego efektem był raport „Edukacja zdalna w czasach COVID-19”. Jednym z niepokojących wniosków było stwierdzenie, że nauczyciele nie są wystarczająco przygotowani do prowadzenia zajęć online. Jakie konkretnie problemy zgłaszali ankietowani?

Jak pokazały wyniki badania, nauczyciele nie byli i nie czuli się przygotowani do prowadzenia zajęć online. Ta sytuacja spadła na ich barki z dnia na dzień i w bardzo wielu przypadkach musieli samodzielnie zdobyć podstawowe umiejętności. A jest to bardzo trudne i często mylnie utożsamiane wyłącznie ze sprawną obsługą aplikacji, programów czy platform edukacyjnych. Nauczyciele w zeszłorocznym badaniu zgłaszali problemy sprzętowe, sieciowe, brak umiejętności pracy w odpowiednich aplikacjach czy programach. Były to zatem podstawowe problemy będące wynikiem nieoczekiwanej sytuacji. W późniejszym czasie zgłaszane problemy nieco się zmieniły, co świadczy o rozwoju cyfrowym nauczycieli. Ich uwaga zaczęła się skupiać nie tylko na podstawowych kwestiach technologicznych, ale na sposobach organizacji lekcji czy wyszukiwaniu wartościowych cyfrowych zasobów edukacyjnych.

Jednak niepokojących wniosków było więcej. Kluczowe wydaje się to, że nauczyciele nie do końca rozumieli swoją rolę w nauczaniu zdalnym. To chyba głębszy problem, bo nasze czasy w ogóle wymagają przedefiniowania roli nauczyciela, z czym nie do końca sobie wszyscy radzą. Czy zgadza się Pani z taką tezą?

Problem jest rzeczywiście bardzo głęboki. Rola szkoły, nauczycieli i uczniów wymaga istotnego przedefiniowania. XIX-wieczny model nauczania oparty na systemie klasowo-lekcyjnym i podawczym nauczaniu przedmiotowym już dawno się wypalił. W moim odczuciu ma coraz mniej wspólnego z rzeczywistością. Edukacja cyfrowa jest oczywiście tylko elementem całej układanki, jednak słabość, jaką system pokazał podczas przejścia w tryb online, bardzo mocno podkreśliła ogólne niedomagania i nieaktualność edukacji w szerszym znaczeniu. Główne problemy to wspomniany przeze mnie nieskuteczny podawczy system edukacyjny, niskie kompetencje w zakresie pracy projektowej, zbyt duże przywiązanie do podręczników, a także niska kreatywność, która powoduje, że uczniowie postrzegają zajęcia jako mało angażujące.

To chyba nic nowego?

Tak, z tymi problemami spotykaliśmy się w szkole również przed pandemią, ale w okresie lockdownu one się nasiliły. To naturalne, że zarówno nauczyciele, jak i uczniowie czuli się bardziej zagubieni i nie rozumieli swojej roli. Nikt przecież nie zadbał o to, aby odpowiednio ich przygotować. Edukacja cyfrowa, a w szczególności edukacja online traktowana była wcześniej „po macoszemu” – jako dodatek, ewentualnie uzupełnienie edukacji w znaczeniu tradycyjnym. Między innymi z tego powodu nauczanie zdalne, zwłaszcza w kontekście społecznym i psychologicznym, tak dużo kosztowało wielu uczniów i nauczycieli. Myśląc zatem o zmianie i przedefiniowaniu roli szkoły w szerszym wymiarze, należy mieć na uwadze aspekt cyfrowy. Jeśli chcemy być przygotowani na przyszłość, na świat jeszcze bardziej przesiąknięty technologią niż ten, który nas dziś otacza, to zdecydowanie każdy nauczyciel powinien prowadzić swoje zajęcia równie dobrze, swobodnie i bezpiecznie zarówno analogowo, jak i cyfrowo.

Skupmy się przez chwilę na samych uczniach. Co według badań budziło ich największy niepokój, a co uznali za dobrą stronę zdalnej edukacji?

Czuli się zagubieni w cyfrowym środowisku, zwłaszcza w pierwszym okresie lockdownu. Podstawowe problemy, które zgłaszali, pokrywały się z tym, co mówili nauczyciele. Brak sprzętu, słabe łącza internetowe, zagubienie w cyfrowym środowisku. Wielu uczniom edukacja online nie odpowiadała niemal w całości. Lekcje wydawały im się długie, nudne i smutne, ponieważ utracili bezpośredni kontakt z rówieśnikami. Ale byli też tacy, którym ta formuła odpowiadała i byli bardzo zadowoleni. Co ważne, sam kontekst technologiczny wydawał się najmniejszą barierą dla uczniów. Największym problemem był dla nich brak relacji społecznych. Myślę, że w całościowej ocenie ogromne znaczenie ma jakość zajęć online. Jeśli zajęcia były ciekawe, angażujące, projektowe, to uczniowie byli zadowoleni z ich przebiegu. Przyznam, że kiedy pierwszy raz zobaczyłam wyniki badania, nasunęła mi się myśl: jak uczniowie oceniliby edukację online, gdyby nie została narzucona społeczna izolacja i po zajęciach online mogliby normalnie spotykać się z rówieśnikami, uczestniczyć w różnych aktywnościach.

Czy ocena wystawiona zdalnej edukacji byłaby wówczas wyższa?

Wydaje mi się, że ocena byłaby wyższa, gdyby edukacja online stanowiła przemyślany wybór, a nie narzuconą konieczność. E-edukacja zawsze musi być wprowadzana systematycznie i etapowo. Taki proces wymaga kilku lat pracy, a to – jak wiemy – nie miało miejsca.

Już w bieżącym roku Pani zespół badawczy z Uniwersytetu Warszawskiego opublikował kolejną diagnozę, ponownie pytając o zdanie nauczycieli i uczniów. Czy z badań wynika, że od czasu pierwszego badania sytuacja się poprawiła?

Wyniki badań różniły się. Druga edycja wykazała, że podstawowym problemom w większości przypadków zaradzono. Poprawiła się jakość sprzętu i dostęp do niego, wszyscy mieli lepszy dostęp do infrastruktury sieciowej, wzrosły podstawowe umiejętności związane z obsługą programów, aplikacji i platform przeznaczonych do edukacji cyfrowej. Warto podkreślić znaczne postępy w sposobie organizacji zajęć, planu dnia edukacji online oraz wzrostu wykorzystania zajęć synchronicznych. Następnym etapem powinien być rozwój metodyki i jakości nauczania online.

 

[...]

 

Rozmowa z Marleną Plebańską, jedną z prekursorek polskiej e-edukacji, specjalistką w zakresie e-learningu, zarządzania wiedzą i procesu design thinking

« Powrót

______________________________________________________________________________________________________________________________________

Informacje o cookies © 2019 PRESSCOM Sp. z o.o.