Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Aktualne wydanie

Nie przynoś swojej szkoły

24-11-2015 Autor: Tomasz Mikołajczyk


 

Na uczelniach profesor w razie awarii projektora nie naprawia go, lecz dzwoni po obsługę techniczną. Jest wykładowcą, zatem wykłada i usterki go nie interesują. Podobnie powinno być z nauczycielem – niech naucza, zamiast martwić się o sprzęt.
 

Skrót BYOD nie jest obcy nikomu, kto stara się śledzić trendy związane z wykorzystaniem IT w edukacji. Wprawdzie idea BYOD pojawiła się mniej więcej w 2010 r., jednak już dużo wcześniej nauczyciele z pasją realizowali działania BYOS. Co oznacza ten autorski akronim? Chodzi o Bring Your Own School, a zatem działania polegające na dostarczeniu do budynku szkolnego wszystkiego tego, co chcielibyśmy w nim mieć, aby jeszcze lepiej, skuteczniej i ciekawiej uczyć, na co jednak nie stać szkoły, miasta, gminy czy wreszcie – organu prowadzącego.

Przyglądając się dokładniej filozofii BYOS, za punkt wyjścia należałoby przyjąć ustawę o systemie oświaty (DzU z 1991 r. nr 95, poz. 425), art. 5 ust. 7, gdzie czytamy, że: „Organ prowadzący szkołę lub placówkę odpowiada za jej działalność. Do zadań organu prowadzącego szkołę należy w szczególności:

  1. zapewnienie warunków działania szkoły lub placówki, w tym bezpiecznych i higienicznych warunków nauki, wychowania i opieki;
  2. wykonywanie remontów obiektów szkolnych oraz zadań inwestycyjnych w tym zakresie;
  3. zapewnienie obsługi administracyjnej (...) i obsługi organizacyjnej szkoły lub placówki;
  4. wyposażenie szkoły lub placówki w pomoce dydaktyczne i sprzęt niezbędny do pełnej realizacji programów nauczania, programów wychowawczych, przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów oraz wykonywania innych zadań statutowych”.

Jednym z największych problemów związanych z cytowanym wyżej przepisem jest jego nieprecyzyjność. Jak dokładnie zdefiniować „pomoce dydaktyczne i sprzęt niezbędny do pełnej realizacji programu nauczania” na zajęciach przyrody w klasie V? Owszem, w programie nauczania są wyszczególnione elementy na bardzo ogólnym poziomie, np. „mikroskop”, jednak zajęcia przyrodnicze w pracowni, gdzie na 25 uczniów mamy do dyspozycji jeden mikroskop, nie mogą być zadowalające dla nauczyciela i jego wychowanków. Podobnie w przypadku zajęć komputerowych – komputer może być maszyną pamiętającą wczesne lata dziewięćdziesiąte, może też być zestawem kupionym rok temu, który pozwala na uruchamianie nowoczesnych aplikacji edukacyjnych. Należałoby się zastanowić, czy nie warto określać możliwie najbardziej szczegółowo np. minimalnej specyfikacji sprzętu – pamięć operacyjna min. 8 GB RAM, system operacyjny Windows 7 lub wyższy (opcjonalnie Linux Ubuntu 12.04 lub wyższy), procesor Intel Core i5–2500K 3,3 GHz lub AMD Phenom II X4 940 3,3 GHz lub lepszy. Wydaje się, że to by było najlepsze rozwiązanie.

Zbadać naturę problemu

Zmagając się na co dzień z problemami natury ekonomicznej, nauczyciele w swoich szkołach przynoszą z domu lub wprost ze sklepu najróżniejsze urządzenia i sprzęty, aby nie tylko „zapewnić warunki działania szkoły lub placówki”, ale też zadbać o godny poziom owych działań. Dzięki przeprowadzonej w październiku br. ankiecie, którą wypełniło 100 nauczycieli z grupy Superbelfrzy, mamy możliwość zaobserwowania pewnych trendów w polskich szkołach. Na pytanie „Jakich własnych urządzeń używasz podczas pracy w szkole?” nauczyciele najczęściej odpowiadali, że smartfona lub tabletu (patrz: wykres). Blisko jedna trzecia respondentów wykorzystuje prywatny laptop w celach służbowych, natomiast co 11 nauczyciel wydaje własne pieniądze, fundując papier do celów związanych z wykonywaną pracą.

Wykorzystywanie smartfona, tabletu czy laptopa do celów zawodowych jest godne pochwały, należy jednak stwierdzić, że to rolą pracodawcy jest dostarczenie wszelkich narzędzi potrzebnych do rzetelnego wykonywania swoich obowiązków. Skoro wszyscy interesariusze (zarówno dyrektor, nauczyciele, jak i rodzice, a w wielu przypadkach także organ prowadzący) powinni mieć na uwadze dobro dziecka oraz jakość systemu edukacji, to może najzwyczajniej brakuje odpowiedniej diagnozy potrzeb? Zaglądając ponownie do ustawy o systemie oświaty, w art. 39 znajdziemy zapis, określający wprost, że „dyrektor szkoły lub placówki w szczególności dysponuje środkami określonymi w planie finansowym szkoły”. Wiedząc, że w szkole znajduje się przykładowo 30 komputerów i 4 projektory, jesteśmy w stanie na podstawie rynkowych cen lamp do projektorów, informacji w menu urządzenia o liczbie godzin pracy lampy i tabeli żywotności zadeklarowanej przez producenta zaprognozować potrzebę zabezpieczenia 1200 zł na dwie lampy do projektorów.

[...]

Tomasz Mikołajczyk – nauczyciel informatyki w Szkole Podstawowej nr 9 w Tarnowskich Górach. Bloger (www.paninformatyk.com.pl) i zwolennik wykorzystywania nowych technologii w edukacji. Poza szkołą – audytor systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji wg ISO 27001 w administracji oraz szkoleniowiec IT.

 


Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym wydaniu pisma.

Zapraszamy do składania zamówień na prenumeratę.


 

______________________________________________________________________________________________________________________________________

Informacje o cookies © 2019 PRESSCOM Sp. z o.o.