Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Aktualne wydanie

Technologie to cichy sprzymierzeniec dzieci

13-05-2020 Autor: Eryk Chilmon

Nowoczesne technologie są dla każdego, również dla tych słabszych i mniej sprawnych. Często są jedynym sposobem na poprawę zaburzonych sfer, niepełnosprawności motorycznych czy intelektualnych.

Rozmowa z Zytą Czechowską, nauczycielką i pedagogiem specjalnym w Zespole Szkół Specjalnych w Kowanówku, nagrodzoną tytułem Nauczyciel Roku 2019.

 

Co prawda w „TIK w Edukacji” zajmujemy się przede wszystkim kwestią stosowania technologii informacyjno-komunikacyjnych w procesie nauczania, ale zanim dojdziemy do tego tematu, chciałbym zapytać o coś zupełnie innego. Jak ocenia Pani stan empatii w polskim społeczeństwie?


Empatia to subiektywna zdolność i umiejętność postawienia się w sytuacji innego człowieka oraz przyjęcia i zaakceptowania jego sposobu myślenia. W mojej ocenie empatia to także szacunek dla odczuć i uczuć innych. Niestety, w naszym społeczeństwie jest coraz więcej osób, które są „ślepe” emocjonalnie i nie potrafią ocenić ani dostrzec stanów emocjonalnych i uczuć wyższych u innych ludzi. Tymczasem to jeden z najważniejszych stanów, który umożliwia zrozumienie, współdziałanie, współtworzenie i współpracę. Pogoń za sukcesem, konsumpcyjny tryb życia, pracoholizm i niezdrowa rywalizacja nie pomagają być empatycznym i często ten termin mylimy ze współczuciem.


W czym tkwi różnica?


Współczucie stawia nas niejako wyżej od osoby, której współczujemy, a zdolność empatii to umiejętność postawienia się w sytuacji innej osoby. Bez empatii nie da się budować właściwych relacji i tolerancji. Coraz częściej działamy w pojedynkę, w ukryciu, stając się egocentryczni i umieszczając siebie w centrum świata, bez zdolności akceptowania poglądów innych niż własne. To bardzo niebezpieczne, egoistyczne i niepokojące zjawisko.


Czy Pani uczniowie często skarżą się na to, jak są odbierani poza murami szkoły?


Żyjemy w małej społeczności. Pracuję w szkole wiejskiej, gdzie właściwie wszyscy znają się i szanują. Kiedyś sytuacje wykluczenia, ośmieszania czy dyskryminowania moich uczniów i ich rodzin były częstsze. Na przestrzeni lat zmieniło się to diametralnie. Nasza placówka znana jest w środowisku lokalnym ze swoich wspaniałych inicjatyw, kreatywnych działań i wielu aktywności, w których uczestniczą z sukcesami nasi uczniowie. Uczęszczanie do szkoły specjalnej nie jest już wstydliwe i nie ma też powodu, aby piętnować dzieci i młodzież, która uczy się w Kowanówku. Sukcesy, które odnoszą moi uczniowie, projekty, w których biorą udział, spektakle, których są głównymi bohaterami, odbijają się szerokim echem w naszej społeczności. Myślę, że to, w jaki sposób my, nauczyciele, i rodzice postrzegamy naszych uczniów, wpływa na to, jak odbierani są w najbliższym otoczeniu i przez swoich rówieśników. Nie ma żadnego powodu, aby mieli być wyśmiewani czy gorzej traktowani. To oni są często wzorem i przykładem dla swoich pełnosprawnych kolegów i koleżanek. Bo przecież tak jak w szkole ogólnodostępnej korzystają z nowych technologii, mają dostęp do robotów i najnowszego sprzętu multimedialnego. Realizują międzyszkolne, ogólnopolskie, a nawet międzynarodowe projekty z sukcesami. Występują na wielu uroczystościach lokalnych, wprawiając w zachwyt publiczność. Swoją ciężką pracą, zaangażowaniem i profesjonalizmem zasłużyli na równe traktowanie. Niepełnosprawność nie może być powodem gorszego traktowania kogokolwiek.

 

Co jednak powiedzieć uczniom, którzy czują się nieakceptowani?


Takich sytuacji jest naprawdę niewiele. W obrębie naszej placówki nie ma raczej incydentów, które świadczyłyby o wzajemnej nietolerancji. Tak kierujemy procesem wychowawczym i edukacyjnym, aby każdy uczeń czuł się w naszej szkole bezpiecznie, miał szansę na rozwój i poczucie sprawstwa. Staramy się uczyć ich współodpowiedzialności za siebie. Przede wszystkim zawsze zaczynam od siebie i od tego, aby swoim przykładem i autorytetem wzmocnić wartość ucznia. Dostrzegam każdy najmniejszy sukces i zmianę zachowań. Pokazuję poprzez różne aktywności ich mocne strony, ich talenty, angażując ich w różne inicjatywy. Wychodzimy też na zewnątrz, współpracując z lokalnymi szkołami, by w jak największym stopniu integrować naszych uczniów. Podstawą jest jednak edukacja, stąd wiele projektów edukacyjnych poruszających aspekt tolerancji i współpracy.

 

Pani uczniowie to dzieci z różnymi stopniami niepełnosprawności intelektualnej. Jakie cele stawia sobie Pani w pracy z dziećmi, które borykają się ze znaczną i głęboką niepełnosprawnością. Jakie efekty pracy z takimi uczniami należy uznać za sukces?


Uczniowie niskofunkcjonujący też mają szansę na sukces. Wszystko zależy od tego, jak go zdefiniujemy oraz jakich zmian i efektów oczekujemy. Jeśli są one adekwatne do ich możliwości, to zarówno nauczyciel, jak i uczeń będą mieli poczucie sukcesu. Należy zauważyć każdą najmniejszą zmianę zachowań i umiejętności dziecka. W naszej pracy nie należy stawiać sobie zbyt dalekosiężnych celów, niewspółmiernych do potrzeb dziecka. Czasami na najmniejszą zmianę i sukces czekamy latami, ale tym bardziej są one przez nas doceniane i przyjmowane z ogromną satysfakcją. Do takich niewątpliwie możemy zaliczyć pierwsze słowa dziecka, opanowanie form i metod komunikacji alternatywnej, minimalizowanie zachowań niepożądanych, a nawet zgłaszanie podstawowych potrzeb fizjologicznych.

 

[...]

 

Rozmawiał: Eryk Chilmon


Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym oraz elektronicznym wydaniu pisma.
Zapraszamy do składania zamówień na prenumeratę.


______________________________________________________________________________________________________________________________________

Informacje o cookies © 2019 PRESSCOM Sp. z o.o.