Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Aktualne wydanie

Co począć z milionem Spielbergów

13-05-2020 Autor: Lechosław Hojnacki

Ostatnio, po paroletniej przerwie, wróciłem do redagowania tzw. webquestów z doświadczeniami i eksperymentami edukacyjnymi.

 

Webquest, oprócz prezentowania zasadniczych treści merytorycznych, powinien uczyć także wyszukiwania i selekcji informacji z różnych źródeł, zwłaszcza internetowych. Już od lat mogłem tu liczyć na znakomite inspiracje wideo z YouTube’a: przygotowywane dla uczniów i przez uczniów ciekawe pomysły, efektowne wyniki, często też niepowodzenia i pułapki. Wystarczało zainspirować uczniów i odrobinę im pomóc w selekcji. Teraz jednak przeżyłem chwile zwątpienia. Rzecz opiszę na przykładzie doświadczeń z pozyskiwaniem energii elektrycznej. Temat to modny, bo energia elektryczna tania, ekologiczna, odnawialna i wszelaka inna nie schodzi ostatnio z ust polityków, dziennikarzy, biznesmenów, a i szarych zjadaczy energii. Mnożą się turbiny wiatrowe, rząd dotacjami zachęca do instalowania ogniw solarnych na dachach domków i nawet skupuje energię od prywatnych, drobnych prosumentów. Proste doświadczenia z produkcją prądu z wiatru, słońca etc. są efektowne, a mogą też być przyczynkiem do ciekawych rozważań fizycznych, chemicznych, matematycznych czy ekologicznych. Pięknie.


Tak mi się przynajmniej wydawało, zanim zacząłem przesiewać YouTube’a dla sprawdzenia, co też tam znajdą nasi przyszli inżynierowie i badacze. Z miejsca utonąłem w oceanie wideo­oszustw. Do wyboru: misternych, doskonale zawoalowanych i technicznie pomysłowych sztuczek, a także sfilmowanych na kolanie nagich kłamstw w żywe oczy. Przygotowanych i wykonywanych przez dzieci, młodzież, dorosłych „wynalazców” albo przez siwych „mędrców”. Stara płytka CD udrapowana drucikami, wyklejanka z blaszek na plastikowej folii, spiralna antenka z drutu, magnes ze starego głośnika ozdobiony starą świecą zapłonową, zwierciadło z puszki po piwie etc. Co łączy te posklejane i sfilmowane elektrośmieci? Trzy cechy.


Po pierwsze „pozwalają wytworzyć” imponującą energię wystarczającą co najmniej do zapalenia mocnej żarówki lub do uruchomienia sporego silnika (najbezczelniejszy wynalazek „wytwarzał” osiem kW prądu na bazie czystego perpetuum mobile). Są to wielkości wprawdzie kompletnie niewiarygodne, ale za to atrakcyjne dla każdego. Po drugie takie filmiki gromadzą setki tysięcy lub i miliony widzów, liczby nieosiągalne dla rzetelnych doświadczeń (w których sukcesem jest np. zapalenie malutkiej diody świecącej). Po trzecie – ich niezliczeni autorzy mają bardzo konkretną motywację wewnętrzną do walki o dobrze sprzedające się kłamstwo: zarabiają do spółki z YouTube’em właśnie na rzeszach oglądaczy. Czy tylko na naiwnych i niedouczonych? Ależ nie! Ja sam obejrzałem wiele wideopułapek oraz metod oszukiwania widza, by znaleźć sposoby ostrzegania uczniów przed naciągaczami. Tym samym sam dołożyłem cegiełkę do ich zarobków na oszustwie.

 

[...]

 

Lechosław Hojnacki – nauczyciel-konsultant, wykładowca i trener. Zajmuje się m.in. edukacyjnymi zastosowaniami mobilnych technologii cyfrowych i nowoczesnymi metodami edukacyjnymi. Autor szkoleń, programów oraz licznych publikacji naukowych i popularyzatorskich o tej tematyce. Prowadzi autorski niekomercyjny serwis edukacyjny Enauczanie.com.

 


Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym oraz elektronicznym wydaniu pisma.
Zapraszamy do składania zamówień na prenumeratę.


______________________________________________________________________________________________________________________________________

Informacje o cookies © 2019 PRESSCOM Sp. z o.o.