Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Aktualne wydanie

Jak nie potrafisz, nie pchaj się na afisz

11-04-2019

Najważniejszym narzędziem pracy nauczyciela jest jego osobowość, a fundamentalnym celem edukacji – budowanie relacji z uczniem. Nauczyciel może dzięki ciekawej osobowości pracować tak doskonale, że nie potrzebuje do tego żadnych dodatkowych gadżetów. Rozmowa z Przemysławem Staroniem, filozofem, psychologiem, religioznawcą i kulturoznawcą, Nauczycielem Roku 2018.

 

Zdobycie tytułu Nauczyciela Roku w 2018 r. spowodowało, że stał się Pan jednym z najbardziej rozpoznawalnych pedagogów w Polsce. Jednak Czytelnicy „TIK w Edukacji” już kilka lat temu poznali Pana jako stałego recenzenta szkolnych profili w mediach społecznościowych. Zacznijmy więc naszą rozmowę od social media. Czy nauczyciele i szkoły dobrze wykorzystują ich potencjał?

Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Są szkoły, które robią to naprawdę świetnie, i na łamach swojej rubryki wielokrotnie zachwycałem się prowadzonymi przez nie profilami społecznościowymi. Szkoły generalnie radzą sobie dobrze z wykorzystywaniem social media w zakresie budowania wizerunku, komunikowania się czy promocji. Wynika to prawdopodobnie ze zrozumienia faktu, że obecnie jest to po prostu konieczność. Zdarzają się jeszcze nieliczne przykłady, gdzie ktoś w szkole wpadł na pomysł: „Załóżmy Facebooka!” i niestety na tym się skończyło zgłębianie potencjału mediów społecznościowych. W takiej sytuacji może lepiej by było w ogóle nie zaczynać przygody z social media. Ogólnie można stwierdzić, że rozwarstwienie jest naprawdę duże i w internecie można spotkać różnej jakości szkolne profile społecznościowe – świetne, poprawne, a także takie, które straszą brakiem profesjonalizmu i zaangażowania.

A co z potencjałem edukacyjnym, czyli możliwościami wykorzystania mediów społecznościowych podczas zajęć?

Kiedy myślę o tym aspekcie wykorzystania mediów społecznościowych, do głowy przychodzą mi nazwiska konkretnych nauczycieli. Wielu innowacyjnych pedagogów wyspecjalizowało się w wykorzystaniu konkretnych kanałów komunikacyjnych i robią to bardzo kreatywnie. Przykładowo Dawid Łasiński z Zespołu Szkół im. Generała Dezyderego Chłapowskiego w Bolechowie prowadzi świetne lekcje chemii na YouTubie, a ja swego czasu postawiłem na Snapchata. W historii edukacji zawsze było tak, że istnieli nauczyciele łamiący schematy, i dziś również mamy bardzo wiele takich osób w polskim szkolnictwie. Tak się składa, że współcześnie ci odważni nauczyciele chętnie sięgają po social media. Niewątpliwie najpopularniejszą platformą jest Facebook, choć ma on jedną podstawową wadę – stał się narzędziem do wszystkiego, czyli moim zdaniem do niczego. Coraz częściej myślę o nim jako o słupie ogłoszeniowym z reklamami. Dla mnie osobiście najciekawszym medium społecznościowym wśród powszechnie znanych platform jest w tej chwili Instagram. Ostatnio skupiłem się na obserwowaniu profili językowców – nauczycieli języka angielskiego, niemieckiego, rosyjskiego. Wykonują kawał dobrej roboty i świetnie wykorzystują wizualny potencjał Instagrama do prezentowania treści związanych z ich przedmiotem.

Czy żyjemy w świecie, w którym wykorzystywanie technologii, w tym mediów społecznościowych, jest koniecznością?

Najważniejszym narzędziem pracy nauczyciela jest jego osobowość, a fundamentalnym celem edukacji – budowanie relacji z uczniem, w której rodzi się przestrzeń do rozwoju poznawczego i emocjonalnego. Nauczyciel może dzięki ciekawej osobowości pracować tak doskonale, że nie potrzebuje do tego żadnych dodatkowych gadżetów. Może skutecznie uczyć nawet w lepiance czy igloo. Charyzma i osobowość takich ludzi powoduje, że do dobrego uczenia nie są im potrzebne nowe technologie i inne narzędzia. Wierzę jednak, że nawet najbardziej inspirujący nauczyciel, np. biologii, jeżeli wykorzysta na lekcji rzeczywistość rozszerzoną, z pewnością zwiększy skuteczność swojego przekazu. Angażując kolejne zmysły i nowe emocje, ułatwi przyswajanie wiedzy. Nowe technologie i media społecznościowe nie są conditio sine qua non satysfakcjonującej edukacji, ale znacząco zwiększają szansę zapamiętania przez ucznia treści edukacyjnych. Zawsze jednak podkreślam, że rola nauczyciela jest bardzo złożona i w naszej pracy nie chodzi tylko o przekazywanie wiedzy, ale o inspirowanie, stawianie odpowiednich pytań czy rozwijanie kompetencji emocjonalno-społecznych. Nauczyciel pomaga uczniowi przejść drogę prowadzącą do dojrzałości.

Wskazane jest jednak, aby nauczyciel wiedział, w jakich realiach funkcjonują uczniowie, i śledził zmieniające się trendy. Znajomość nowych technologii na pewno zwiększa naszą wiarygodność.

Nowe technologie i media społecznościowe nie są takimi samymi narzędziami jak plansza przedstawiająca budowę pantofelka, mapa ścienna czy inne tradycyjne pomoce dydaktyczne. Można powiedzieć, że ich charakter stworzył wręcz nową formę funkcjonowania człowieka, zupełnie nowy sposób życia. Wykorzystanie narzędzi TIK w edukacji i wychowaniu dużo intensywniej może oddziaływać na uczniów i naszą relację z nimi – zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Swobodne posługiwanie się narzędziami, z których na co dzień korzystają uczniowie, pozwala nam lepiej ich rozumieć. Oczywiście, nie chodzi o to, żeby na siłę być obecnym w mediach społecznościowych, ale trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że powstał zupełnie nowy wymiar świata, w którym żyje młode pokolenie, i nie tylko ono. Nie ma wyjścia, musimy poszerzać swoje rozumienie o ten wymiar.

I właśnie Pan to robi od dość dawna. Przypominam sobie Pański artykuł opublikowany na łamach naszego pisma w 2016 r. Opisane w nim zostało zastosowanie Snapchata na lekcji wychowawczej. Do tamtego momentu mieliśmy do czynienia z nauczycielami, którzy pracowali z uczniami, wykorzystując Facebooka czy YouTube’a, ale panowało przekonanie, że Snapchat jest medium, którego dorośli nie mogą i często nawet nie próbują zrozumieć. Czy sięgnięcie po takie narzędzie przyszło Panu naturalnie, czy jednak oswojenie Snapchata wymagało wysiłku?

Staram się pracować przy użyciu metod, które mnie osobiście ekscytują. Zanim poznałem Snapchata, posługiwałem się tylko Facebookiem. Do kontaktów z uczniami używałem go od 2010 r. W szkole pewne poruszenie wywoływało komentowanie przez uczniów moich publicznych statusów (sic!). Teraz przecież to jest standard. Od 2013 r. zacząłem używać Instagrama i w tamtym czasie zaczęły też do mnie dochodzić informacje o Snapchacie – że jest takie narzędzie i że młodzi ludzie umieszczają na nim filmiki i fotki. Słyszałem, że najczęściej wysyłane są nagie zdjęcia, bo wszelkie materiały są ulotne i zaraz znikają. Przez jakiś czas wierzyłem, że to naprawdę do tego służy… Na szczęście szybko zacząłem badać sprawę i okazało się, że rzeczywistość jest zupełnie inna. Jedna z uczennic podpowiedziała mi, że warto samemu sprawdzić możliwości Snapchata i nauczyć się jego obsługi. Pierwszą moją reakcją była myśl, że to chyba przesada, że mam w końcu już 30 lat! Nie miałem ochoty na siłę przekonywać się do tego narzędzia. Nie ukrywam, że pojawiła się jednak pewna ciekawość – chciałem zrobić chociaż jednego snapa i przekonać się, jak to działa. Postanowiłem przygotować coś, co jest związane z nauczanym przeze mnie przedmiotem, czyli filozofią. Eksperyment spodobał się moim uczniom i pomysł okazał się trafiony. Od razu rzuciło mi się w oczy, że Snapchat jest medium, które przynosi coś nowego, świeżego. Spodobała mi się możliwość rysowania na ekranie i ozdabiania wysyłanych treści na wiele różnych sposobów, której nie było na Facebooku czy Instagramie. Doceniłem też lekkość formy obowiązującej na Snapchacie. Nie znalazłem tam zadęcia i powagi, lecz całą masę dobrego humoru, który zawsze ceniłem jako element wspomagający przekazywanie wiedzy. A potem Snapchata zaczęły zakładać… seniorki, z którymi prowadzę zajęcia na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Jedna z nich, chwaląc się tym, stwierdziła: „Przemku, założyłam sobie w końcu tego sznapsa!”.

 

[...]

 

Rozmawiał Eryk Chilmon

 

Przemysław Staroń – psycholog i kulturoznawca, wykładowca Uniwersytetu SWPS i współzałożyciel Centrum Rozwoju Jump, w ramach którego wspiera rozwój i stymuluje umiejętność myślenia młodzieży, dorosłych i seniorów. Nauczyciel mianowany, twórca Zakonu Feniksa, nagrodzony przez Komisję Europejską orędownik spotkań pokoleń. Tutor ponad 30 finalistów i laureatów Olimpiady Filozoficznej, fan kreatywnego nauczania i twórca pracowni #utrzy, jako prekursor wykorzystania Snapchata w edukacji nazywany profesorem Snapem. Nauczyciel Roku 2018.


Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym oraz elektronicznym wydaniu pisma.
Zapraszamy do składania zamówień na prenumeratę.


 

« Powrót

______________________________________________________________________________________________________________________________________

Informacje o cookies © 2019 PRESSCOM Sp. z o.o.