Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Aktualne wydanie

Sama za sobą nie nadążam

18-12-2017

Nigdy nie spotkałam się z negatywną reakcją na moje pomysły i propozycje. Zresztą wszystkie działania zawsze skierowane są do moich uczniów, a szkoła powinna je przecież wspierać, a nie wypierać. Rozmowa z Martą Florkiewicz-Borkowską, Nauczycielem Roku 2017.

 

Sprawia Pani wrażenie bardzo spontanicznej osoby. W szkole wszechobecne są jednak wszelkiego rodzaju plany, harmonogramy, ramówki, programy i rozpiski. W jakim stopniu dopuszcza Pani element improwizacji w działaniach edukacyjnych?

Wszelkie plany, harmonogramy, ramówki, programy i rozpiski szkolne mnie również obowiązują. Nie jestem absolutnie zwolniona z tych czynności i podobnie jak każdy nauczyciel jestem zobowiązana do ich wykonania w wyznaczonych terminach. Natomiast zawsze dopuszczam dodatkowe elementy, które pojawić się mogą w każdym momencie. Nie jestem w stanie przewidzieć na początku roku szkolnego, czy czasem w drugim semestrze nie pojawi się na horyzoncie możliwość wzięcia udziału w jakimś projekcie lub pozyskania minigrantu na fajną aktywność czy też działanie z młodzieżą, dlatego nigdy nie zamykam sobie furtek. Nigdy też nie spotkałam się z negatywną reakcją na moje pomysły i propozycje. Zresztą te wszystkie działania zawsze skierowane są do moich uczniów, a szkoła powinna je przecież wspierać, a nie wypierać. Już się przyzwyczaiłam, że te wszystkie plany, programy i harmonogramy muszą być, dlatego ich obecność przestała mi przeszkadzać. Czasem mnie tylko denerwuje. Pewne rzeczy wykonuję automatycznie, zostawiając sobie przestrzeń i energię na to, co spontaniczne i niezaplanowane. To życie nas zaskakuje i stwarza mnóstwo okazji, które moim zdaniem należy wykorzystać, bo szkoła nie powinna być tylko miejscem nauki, ale też miejscem spotkań z drugim człowiekiem. W związku z tym powinna stać się miejscem budowania relacji, rozwijania pasji, przełamywania barier oraz ciągłym poszukiwaniem. Bardzo bliskie są mi słowa profesora Geralda Hüthera, znanego neurobiologa z Uniwersytetu w Getyndze, który już od dawna głośno mówi o tym, że przyszedł czas, aby przekształcić szkoły w to, czym powinny być: w warsztaty odkrywania i tworzenia, w miejsca, w których potencjał dzieci będzie odkrywany i rozwijany. Szkoły mają stać się miejscami spotkań, w których uczymy się razem i każdy od każdego, wspólnie.

Otrzymanie tytułu Nauczyciel Roku to wielki osobisty sukces. Co zadecydowało o tym, że doceniona została Pani filozofia pracy?

Tytuł Nauczyciela Roku jest dla mnie osobiście bardzo ważny. Większość rekomendacji i opinii, jakie napisali dla mnie uczniowie, absolwenci, rodzice, nauczyciele i osoby, z którymi współpracuję, skupiło się na tej „człowieczej” stronie mojej osoby. Na tym aspekcie, który w pracy nauczyciela jest dla mnie bardzo ważny i nad którym nieustannie pracuję i rozwijam się w tym kierunku. To jest właśnie bycie nauczycielem – tutorem, mentorem, towarzyszem uczniów nie tylko w trakcie lekcji, ale także w różnych działaniach pozalekcyjnych. Uzyskanie tego tytułu utwierdziło mnie w przekonaniu, że kierunek, który obrałam, rzeczywiście jest dobry, i to, o czym mówię, jest ważne nie tylko dla ludzi z bliskich mi kręgów, ale dla szerszej społeczności. Złapałam wiatr w żagle, mam więcej odwagi do dalszego podążania w tym kierunku, czasem pod prąd.

Współpracuje Pani z magazynem „TIK w Edukacji” od samego początku jego istnienia. Można chyba powiedzieć, że rozwijała się Pani równolegle z naszym pismem. Czy pamięta Pani swoje pierwsze artykuły i wystąpienia?

Tak, to prawda. Nigdy nie zapomnę tego momentu, gdy pan Przemysław Golis zadzwonił do mojej wiejskiej szkoły z propozycją, abym podjęła się cyklu wystąpień na konferencjach związanych z wydaniem nowego magazynu „IT w Edukacji”, czyli obecnie „TIK w Edukacji”. Teraz wiem, że to było ważne wydarzenie w moim nauczycielskim życiu. Ktoś z zewnątrz dał mi do zrozumienia, że to, co mówię, i to, o czym mówię, jest ważne i może być ważne dla innych. Dostrzegł moją pasję i zaangażowanie oraz tę umiejętność lub dar trafiania do ludzi i zarażania ich pozytywnym nastawieniem, pozytywną energią oraz „educhceniem”. Każde wystąpienie na konferencji było dla mnie motywacyjnym „kopem”, który napędzał do działania. Reakcje ludzi, rozmowy, e-maile tylko utwierdzały mnie w przekonaniu, że to jest coś, co ja również chciałabym robić. Szefostwo „TIK w Edukacji” dało mi szansę zobaczenia siebie z innej strony, zetknięcia się z ludźmi z całej Polski, doświadczenia mocy informacji zwrotnej i zasiało chęć rozwijania się w tym kierunku. Już wtedy byłam po szkole trenerów oraz po szkoleniu na edukatora ICT, ale możliwość tak szerokiej współpracy z firmą Presscom jeszcze bardziej poszerzyła moje horyzonty. Każdy artykuł, każde wystąpienie czy też szkolenie było wyzwaniem, dzięki któremu ciągle uczyłam się czegoś nowego i czasem przełamywałam własne bariery i blokady. Nie stałam w miejscu. Rozwijałam się i nadał rozwijam, bo to niekończąca się historia. Cieszę się, że mogłam być częścią powstawania nowej marki, która teraz jest rozpoznawalna w kręgach edukacyjnych.

 

[...]

 

Rozmawiał Eryk Chilmon

 

Marta Florkiewicz-Borkowska – nauczycielka języka niemieckiego oraz zajęć technicznych i artystycznych w Szkole Podstawowej im. Karola Miarki w Pielgrzymowicach. Trenerka edukacyjna, moderatorka, edukatorka w zakresie nowoczesnych rozwiązań w edukacji, trenerka w programie Cybernauci oraz Mistrzowie Kodowania. Współorganizatorka i współprowadząca cykl webinariów Superbelfrzy Nocą, arteterapeutka, uczestniczka warsztatów doskonalących i programu Future Classroom Lab w Brukseli. Prowadzi dwa blogi: deutschfun oraz handmade. Nauczyciel Roku 2017.

 


Pełna treść artykułu jest dostępna w papierowym oraz elektronicznym wydaniu pisma.
Zapraszamy do składania zamówień na prenumeratę.


 

« Powrót

______________________________________________________________________________________________________________________________________

Informacje o cookies © 2018 PRESSCOM Sp. z o.o.