Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Aktualne wydanie

I Ty możesz być hakerem

12-06-2017 Autor: Lechosław Hojnacki

Słowo „hakowanie” miewa nie do końca zasłużoną złą opinię. Wielu kojarzy je z działaniami bezprawnymi i szkodliwymi. Tymczasem „to hack” (hakować) oznacza m.in. niestandardowe rozwiązanie problemu (niekoniecznie informatycznego) poprzez wykorzystanie nieoczywistych możliwości lub obejście oczywistych ograniczeń. Cele hakowania mogą być bardzo szczytne, a efekty korzystne.

 

Haker to niekoniecznie przyklejony całymi nocami do ekranu wybladły informatyk-dziwak z tanich filmów. Hakowanie niekoniecznie musi się wiązać z nadprzyrodzonymi umiejętnościami, często wystarczy nastawienie na rozwiązanie problemu z odpowiednią domieszką kreatywności. Dobrym hakerem może (i powinien) być (lub raczej bywać, stosownie do pojawiających się potrzeb) każdy kreatywny, pewny swojej misji nauczyciel, bo niemal każdy stawiany jest przecież wciąż na nowo przed problemami trudnymi lub nierozwiązywalnymi. Oto prosty przykład.

Nauczanie indywidualne jest przeznaczone dla uczniów, których stan zdrowia uniemożliwia lub znacznie utrudnia uczęszczanie do szkoły. Takiego ucznia nauczyciel odwiedza w domu i prowadzi z nim zwykłe lekcje indywidualne w przyznanym wymiarze.

Licealista z mojego przykładu (nazwijmy go Piotrem) uległ ciężkiemu wypadkowi drogowemu. W obliczu długotrwałej rekonwalescencji wyborem oczywistym jest nauczanie indywidualne. W moim przykładzie skupię się na matematyce, obowiązkowym przedmiocie maturalnym, który nigdy nie był mocną stroną Piotra. W przedmiocie takim jak matematyka bieżące nauczanie bywa nieefektywne, utrudnione lub nawet niemożliwe bez uprzedniego nadrobienia zaległości, w tym przypadku bardzo już nawarstwionych. Mówimy ponadto o uczniu obciążonym licznymi i uciążliwymi następstwami wypadku. Pomógłby codzienny kontakt z nauczycielem, jednak Piotr mieszka w małej miejscowości odległej o blisko godzinę drogi samochodem od szkoły. Niełatwo znaleźć nauczyciela, który podejmie się udzielania dwóch lekcji matematyki tygodniowo wobec konieczności dwugodzinnych dojazdów prywatnym samochodem i za własne pieniądze, bo szkoła mogłaby zwrócić tylko koszty transportu publicznego (w tym przypadku nieistniejącego). W takich warunkach trudno zaproponować nauczycielowi więcej niż jedną wyprawę w tygodniu. To zbyt rzadko. Zaś dwie godziny w tygodniu to za mało (a jednocześnie za dużo na raz). W niektórych innych przedmiotach pomogłyby częste konsultacje telefoniczne, jednak matematyka to wiele wykresów, wzorów i równań, które muszą podczas zajęć rysować i widzieć wzajemnie i nauczyciel, i uczeń. Telefon nie wystarczy. E-mail pozwala na przesyłanie materiałów i prac, jednak jest boleśnie mało interaktywny, a w związku z tym czasochłonny i nieefektywny.

Jak nauczyciel Piotra rozwiązał ten problem? Poprzez zastosowanie u siebie i u ucznia zaimprowizowanego skrzyżowania wizualizera multimedialnego z systemem wideokonferencyjnym. Nauczyciel i uczeń użyli zwykłych smartfonów. Zamocowali je (każdy u siebie) na giętkich statywach klamrowych, poziomo, nad zeszytami; tak aby kamerki obejmowały obraz kartki. Smartfony wzajemnie nadają obrazy przez internet, który po drugiej stronie jest odbierany na ekranach laptopów. Wszystko działa dzięki bezpłatnemu Hangoutowi, który pozwala na prowadzenie wideokonferencji realizowanej jednocześnie z tych czterech urządzeń. Dzięki wolnym rękom rozmówcy mogą wskazywać, pisać, rysować, kreślić etc. Biegły użytkownik usługi Google Hangout powinien się w tym miejscu skrzywić. Bo może i nasz nauczyciel w pewnym sensie zhakował indywidualne nauczanie, jednak z Hangoutem się nie popisał: dwa smartfony, dwa statywy i dwa laptopy? Przecież Hangout pozwala na udostępnianie pulpitu Windows lub ekranu. Pisać i rysować można na ekranie za pomocą myszy i klawiatury. Wtedy wystarczą dwa urządzenia. To prawda, jednak dzięki kreatywnemu użyciu dostępnych technologii nauczyciel i uczeń mogli użyć zwykłego zeszytu, ołówka, cyrkla i... palców. Narzędzi intuicyjnych i wciąż przecież używanych na maturze.

Efekty zhakowanego nauczania indywidualnego szybko przerosły najśmielsze oczekiwania. Paradoksalna prostota i funkcjonalność całego tego chałupniczego „systemu zdalnego nauczania online” sprawiła, że konsultacje zdalne szybko nabrały charakteru regularnych, krótkich, ale codziennych lekcji, postępy ucznia nabrały zaś wiatru w żagle. Cotygodniowe formalne wizyty osobiste nauczyciela niespodziewanie przeobraziły się w szersze dyskusje wyczekiwane przez uwięzionego z dala od szkoły ucznia.

Hakowanie, powtórzmy, niekoniecznie musi się wiązać z rozwiązywaniem problemów informatycznych. Jednak w hakowaniu wielu problemów pomysłowo użyte technologie mogą bardzo pomóc. „Wszystkomający” smartfon jest tu dobrym odpowiednikiem klucza, który we wprawnych rękach otworzy każdy zamek.
 


Lechosław Hojnacki – nauczyciel-konsultant, wykładowca i trener. Zajmuje się m.in. edukacyjnymi zastosowaniami mobilnych technologii cyfrowych i nowoczesnymi metodami edukacyjnymi. Autor szkoleń, programów oraz licznych publikacji naukowych i popularyzatorskich o tej tematyce. Prowadzi autorski niekomercyjny serwis edukacyjny Enauczanie.com.

______________________________________________________________________________________________________________________________________

Informacje o cookies © 2016 PRESSCOM Sp. z o.o.